Od zawsze czułam, że chciałabym mieć psa. Jako córka samotnej, pracującej mamy, przez pierwsze lata niestety nie było to możliwe. W 2012 roku wreszcie nadszedł ten moment. Moja mama i ja adoptowałyśmy suczkę i moje długo wyczekiwane marzenie się spełniło. Ale potem wszystko potoczyło się zupełnie inaczej...
Zaledwie 3 lata później nasza ukochana Emma zachorowała nagle na raka płuc.
Nagle wszystko potoczyło się bardzo szybko, ponieważ podstępny nowotwór tak gwałtownie się rozwinął, że mieliśmy tylko wybór: pozwolić jej męcząco się udusić lub ułatwić jej odejście. W ciągu trzech dni od diagnozy musieliśmy ją uśpić. Dostała zastrzyk i zmarła na naszych rękach.
Mój moment AHA
W tym momencie po raz pierwszy naprawdę świadomie poczułam i zauważyłam, ile życia, uczuć i emocji kryje się w zwierzęciu. To był mój moment AHA. To mimowolne, nagłe „objęcie ze śmiercią“ głęboko mną wstrząsnęło i całkowicie przewróciło mój światopogląd do góry nogami. Miałam wtedy 14 lat, a to pożegnanie było początkiem mojej fascynującej podróży świadomości i serca.
Po tym doświadczeniu i z powodu żałoby po naszej ukochanej Emmie nie mogłam już jeść mięsa ani produktów pochodzenia zwierzęcego. Od tego momentu AHA odżywiam się niemal wyłącznie roślinnie. Dzięki temu odkryłam swoją pasję do kuchni wegańskiej i wszystkiego, co się z nią wiąże.
W tamtym czasie na Majorce (gdzie się wychowałam) trudno było znaleźć wegańskie alternatywy. Nie wspominając o wegańskich restauracjach, ponieważ kuchnia majorkańska jest bardzo oparta na rybach i mięsie. Jednak to jeszcze bardziej pobudzało moją kreatywność i sprawiało mi radość, że mogłam próbować wszystkiego, co możliwe.
Obecnie nie trzeba już na nic rezygnować, ponieważ niemal wszędzie – i to nie tylko na Majorce – dostępne są wspaniałe alternatywy i smaczne produkty zastępcze. To, co zmieniło się w tej dziedzinie, jest naprawdę imponujące. To bardzo cieszy moje serce!
Moja głęboka transformacja i zmiana świadomości nasiliły się również dzięki mojemu szkoleniu nauczycielskiemu jogi w 2017 roku. Nauczyłam się, że joga to nie tylko praktyka asan, ale także pokojowe podejście do siebie i naszego otoczenia. W związku z tym nie wyrządza się krzywdy ani sobie, ani innym. Tam rozwinęłam również swoją pasję do uważności i ponownie zobaczyłam, tak jak już po śmierci Emmy, że naprawdę wszystko jest ze sobą połączone. Jak pięknie mówią Balijczycy:
"Tat Tvam Asi - Wszystko jest ze sobą połączone."
Moje credo to: uważność w lekkości!
Uważność nie powinna być przymusem ani wysiłkiem. Nie musi być realizowana pod presją codziennej, długiej listy perfekcji. Istnieje wiele pięknych sposobów, aby wprowadzić lekką formę uważności do codziennego życia. Często wystarczy jedna rzecz.
Doceniaj bardziej małe rzeczy i poświęć się uważności oraz miłości do siebie, zamiast nieustannej i niespokojnej perfekcji.
Równowaga jest kluczem!
To samo dotyczy zrównoważonego rozwoju oraz odżywiania i przyjemności: równowaga jest kluczem.
We wszystkim, co robisz, słuchaj swojego ciała. Potrzeby mogą się różnić każdego dnia. Tak samo jest przy diecie wegańskiej. Wystarczy, że każdy będzie żył i konsumował trochę bardziej świadomie:
Zamiast presji „wszystko albo nic”: po prostu mniej!
Zamień produkty spożywcze, które można już w 1:1 doskonale zastąpić produktami wegańskimi. Nikt nie jest doskonały i dobrze tak jest. Każdy mały krok się liczy. Bo choć każdy z nas jest tylko małą gwiazdą, razem tworzymy całe uniwersum.
Wszystko jest ze sobą połączone! Tat - Tvam Asi - dla siebie i razem!
Człowiek, roślina, zwierzę i każda osoba wnosi coś na swój sposób.
To wszystko nauczyła mnie nasza cudowna Emma. Doświadczenie towarzyszenia jej na ostatnim progu dało mi wiele pokory, zrozumienia śmierci, ale też życia. Ostatecznie śmierć Emmy i związany z nią moment „AHA” urodziły mnie do bardziej świadomego życia.
Gdziekolwiek teraz jesteś, Emmchen, dziękuję. Żyjesz na zawsze w naszych sercach.