Znamy to wszyscy, ten jeden moment, kiedy wydaje się, że zapala się nam światło i nagle wszystko staje się jasne.
Dokładnie taki moment AHA miałam ponad 10 lat temu w temacie marnowania żywności.
Od najmłodszych lat nauczyłem się w domu doceniać żywność, uprawiać drobne rzeczy w ogrodzie, gotować samodzielnie i również tego, że jedzenie nie powinno trafiać do śmieci.
Teoretycznie co trzeci zakup trafia do kosza na śmieci
Przypadkowo trafiłem z zaprzyjaźnioną rodziną na odbiór żywności z Tafel i dowiedziałem się, że wiele produktów spożywczych zostało uratowanych.
„Uratowana żywność… dlaczego trzeba ratować tak wiele produktów, przecież wszystko wygląda świetnie!?” – z tym pytaniem poszukałem więcej informacji i byłem w szoku, gdy zobaczyłem liczby, które znalazłem w internecie:
„12 milionów ton żywności trafia rocznie do kosza tylko w Niemczech. To odpowiada co trzecim zakupom.”
Zdawałem sobie sprawę, że obchodzenie się z naszym jedzeniem to poważny problem, ale jak daleko idący i problematyczny jest on naprawdę, odkryłem dopiero z biegiem lat.
Bo po moim momencie AHA temat po prostu mnie nie opuszczał. Wszędzie nagle zauważałem ten problem znacznie silniej. W pracy dodatkowej w gastronomii, gdzie jedzenie czasem się psuło, ale przede wszystkim na talerzach gości zostawało mnóstwo resztek, w supermarketach, gdzie widziałem tylko idealne owoce i warzywa oraz zawsze pełne półki, nawet tuż przed zamknięciem sklepu, podczas wieczorów kulinarnych z przyjaciółmi, ale także w moim domu.
Im więcej zgłębiałem ten temat, tym więcej obszarów problemowych się pojawiało i miałem wrażenie, że wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.
Chciałem coś zrobić i najpierw opowiedziałem o problemie w małym gronie szkolnych przyjaciół, co tylko potwierdziło moją przypuszczenie: Nikt tak naprawdę nie zna się na tym temacie!
Założyłem pierwszą grupę na Facebooku, wypełnioną informacjami i apelami do działań przeciwko marnowaniu. Niestety ratowanie jedzenia nie było ulubioną formą spędzania wolnego czasu młodzieży. Mimo że miałem niewielu podobnie myślących, chciałem coś zrobić!
Rozgłoś to i podziel się jedzeniem!
Ponieważ nie mogłem sam ratować żywności w jadłodajni, zacząłem korzystać z foodsharingu. Niedaleko był supermarket, który każdego wieczoru wystawiał na ulicę wiele zielonych skrzynek wypełnionych jedzeniem, które w przeciwnym razie trafiłoby do śmieci.
Zbierały się tam różne osoby, aby ratować tę żywność. Zazwyczaj było nas od 10 do 20 osób i wszyscy wracali do domu z pełnymi torbami. I chociaż byliśmy dużą grupą dla tego jednego supermarketu, który codziennie wystawiał skrzynki przed drzwi, to niektóre dni były dla nas nawet zbyt obfite, by uratować wszystko.
Przez całe studia prawie co tydzień chodziłam do jednego supermarketu, aby ratować żywność, i zawsze zabierałam ze sobą przyjaciół, żeby nic nie musiało trafić do śmieci. Dzięki organizatorom dowiedziałam się też o wydarzeniach kulinarnych, na których gotowano z uratowanych produktów i potem bezpłatnie rozdawano je wszystkim gościom. Oczywiście brałam w nich udział, bo gotowanie i jedzenie zawsze były moją wielką pasją.
Mimo to zawsze miałam wrażenie, że zbyt mało osób zdaje sobie sprawę z problemu marnowania żywności i bardzo trudno jest ich przekonać do zmiany myślenia.
Dzięki mojemu blogowi kulinarnemu powoli to zmieniałam. Ludzie szybko zachwycali się moimi domowymi potrawami, choć temat marnowania żywności wciąż miał gorzki posmak. Z czasem udało mi się nie tylko zainspirować do wypróbowania moich pysznych przepisów, ale też regularnie poruszać temat marnowania żywności. Podczas pierwszego pokazu kulinarnego, w którym mogłam uczestniczyć, opowiadałam podczas gotowania także o tym, jak ratuję jedzenie.
Na moim blogu i Instagramie dzieliłam się informacjami na ten temat, pokazywałam zdjęcia ilości uratowanej żywności i regularnie dawałam wskazówki, jak na co dzień przeciwdziałać marnowaniu jedzenia.
Dokładnie to robię od mojego momentu AHA, tylko że z małej grupy szkolnych przyjaciół stała się ona dużą społecznością tysięcy osób, które razem ze mną chcą walczyć z marnowaniem żywności.